wtorek, 1 maja 2012

ROZDZIAŁ 4 CZĘŚĆ 2

* Perspektywa Susan
           Impreza się rozkręcała. Kolejne butelki wódki, kolejne niezapomniane chwile. Jak zwykle miło spędzało się czas w towarzystwie tych wspaniałych ludzi. W głośnikach zabrzmiała melodia " Lego House". Martin ( nasz przyjaciel ) wstał od stołu i nie pewnym krokiem szedł w stronę roześmianej Emily. Zahaczył lekko swoją ręką o jej ramię i spojrzał głęboko w jej niebieskie oczy.
- Zatańczymy ? - spytał wahając się.
- No pewnie Mikser ! - odpowiedziała.
Na Martin'a wszyscy wołali Mikser, ponieważ kiedyś pracował w barze z koktajlami. Tak się przyjęło i jest do dzisiaj. Trzymając się za ręce poszli na parkiet, którym był hol. Tańczyli dość wolno, w rytm muzyki.
- Przepraszam Was na chwilkę. - powiedziałam znajomym.
Poszłam w stronę łazienki. Chwyciłam metalową klamkę drzwi i pociągnęłam ją do siebie. Przejrzałam się w lustrze. Stwierdziłam, że nie jest aż tak źle. Przypudrowałam twarz i błyszczykiem poprawiłam usta. Wyszłam z łazienki i poszłam w stronę jadalni. Idąc nie dostrzegłam Emily i Miksera. Zobaczyłam, że przy stole nikogo nie ma. Wszyscy siedzieli na podłodze w kółku. Brakowało mi tylko naszej " tanecznej pary ".   Bez wahania usiadłam na płytkach. Wzięłam butelkę i zakręciłam nią. Wypadło na Kate. Chwilkę zastanowiłam się co jej zadać, aż w końcu wykrztusiłam :
- Pocałuj Tom'a z języczkiem.
Nasza gra polegała tylko na wyzwaniach. Wiemy o sobie niemal wszystko, więc bez sensu było by zadawać pytania. Dziewczyna przybliżyła się do siedzącego na przeciw niej przyjaciela i wykonała zadanie. Widać było, że sprawiało to jej przyjemność. Tom'owi raczej też to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Kate wzięła z uśmiechem butelkę i zakręciła nią lekko. Zatrzymało się na Jerry'm. Miał on za zadanie przejść przez wysoki płot do sąsiada i wskoczyć mu do basenu. Ten zgodził się. Wszyscy wyszliśmy na dwór. Wszyscy znaczy bez George'owej i Martin'a. Jerry wykonał zadnie. Był cały mokry. Podobnie jak my skierował się w stronę domu. Dałam mu ręczniki i owinięty w nie, usiadł do stołu zaczynając jeść pizze. Zjedliśmy kolację i wróciliśmy do gry. Chłopak zakręcił butelką i wypadło na mnie.
- No chwila. Co by tu ..., a wiem ! Dajcie butelkę wódki - powiedział do chłopaków. Wypijesz 1/4, do zagryzki. Masz ogórka.
Zaśmiałam się, a że wszyscy już mieli fazę to co to da mnie.
Wzięłam na dwa łyki i zagryzłam warzywem. Było tak nie dobre, ale wszyscy musieli wykonywać zadania. Każdy miał inne ( coraz dziwniejsze ) pomysły. Graliśmy jeszcze jakieś 15 minut. Ci co densili niespodziewanie doszli do nas i wymyślali kolejne głupoty. Przestaliśmy grać. Pozostając na podłodze opowiadaliśmy sobie " straszne " historie. Oczywiście co chwilę było " chluśniem bo uśniem ". Następnie zaczęliśmy opowiadać sobie kawały, tańczyliśmy, robiliśmy głupie fotki. Wszyscy bawili się niecodziennie.
* Perspektywa Emily
        W pewnym momencie Matt poprosił mnie znowu do tańca. W trakcie niego powiedział mi :
- Emily. Ja Cię kocham ! Nie zauważyłaś tego ?!      
Zrobiłam minę typu - WTF ?! Po chwili wykrztusiłam : 
- Ja kocham Cię jako przyjaciela. Nie chcę tego niszczyć ! Bardzo Cię lubię, ale czekam na tego odpowiedniego ...
- Nie chcesz niczego więcej ? Ja mogę dla Ciebie zrobić wszystko ! Nie rozumiesz ?! Zależy mi na Tobie ! - odpowiedział Mikser.
- Chciałabym, aby pomiędzy nami pozostało wszystko jak dawniej. Czyli nie niszczymy naszej przyjaźni ...
- Skoro tak sądzisz to wezmę to sobie do serca ...
- Nie gniewaj się na mnie ! Proszę ... - powiedziałam.
- Dobra. Czyli nie doszło do takiej sytuacji, ok ?
- Ołkej, zostanie to między nami.
Martin rozłożył ręce i przytuliliśmy się przyjaźnie.
       Poszłam do stołu. Wzięłam do ręki cuksa i skierowałam się w stronę kanapy, podobnie jak Matt.
- To może zagramy w coś na PS ? - powiedziałam.
- To oblecimy jeszcze jedną kolejeczke i gramy. - powiedziała Kate.
      Zaczęliśmy grać, ale większości z nas nie wychodziło. Minęła 6. W końcu rozłożyliśmy materace i położyliśmy się spać. W towarzystwie nie da się tego robić bez kawału, więc Peter wymyślił, że pomalujemy Bob'a nogi. On chwilę temu zasnął, obalił najwięcej kieliszków wódki, więc nic dziwnego. Gdy Peter to robił, wszyscy nie mogliśmy ze śmiechu. Bob spał tak, że nie dało się go obudzić. Przypomniałam sobie i koło każdego ustawiłam butelkę ( tym razem z wodą ) i miskę. Tak na wszelki wypadek. 
           W koncu wszyscy zasnęli, była cisza i spali do 14.
----------------------------------------------------------------
No to jeszcze raz PRZEPRASZAM ! :D Jeśli ktoś nie wie o co chodzi to zapraszam do przeczytania poprzedniej notki. Ten rozdział był pisany w połowie przeze mnie, a w połowie przez Zule. Myślę, że się spodobał :) Zapraszam do komentowania ♥ Już nie długo pojadą na koncert ! Może nawet w następnym rozdziale .. ! Zobaczycie ! :D

   

                      

6 komentarzy:

  1. jak dobra samarytanka wszystkim wodę i miskę postawiła :) super, czekam na dalszy ciąg historii :)

    @kurpiak

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak. :D Dzisiaj najprawdopodobniej kolejny rozdział przepiszę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ołołooo niezły jest :D zapraszam do mnie http://iwish-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękujemy :** Na pewno zajrzymy :** x

    OdpowiedzUsuń
  5. Taa, miska zawsze musi być inaczej nie da rady xD
    Dzięki za rozdział:)
    @kotecek_

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo nie ma to jak dobra impreza !! .xx
    @Czeko600

    OdpowiedzUsuń